Na głowie ma zielone liście,
A spódniczkę – ach, cóż to za istne!
Na policzkach kółka małe,
Jak rumieńce, niby białe.
Ale zaraz dam mu kolory,
Niech rozkwitnie jak zbiory!
Czerwony będzie mały nosek,
A na policzkach różowy – chocholek!
Liście dam mu soczystą zieleń,
A spódniczkę – słońca złotą biel.
Oczka czarne, jak noc ciemna,
Usta uśmiechnięte, niezwykle przyjemne.
Małe nóżki – brązowy kolor,
Na kałuży stoi, to jego honor.
Może dam mu też kapelusz?
Albo słoneczko, by rozjaśnić pusty przestwór.
Będzie piękny, jak kwiat w ogrodzie,
Radosny i wesoły, na każdej pogodzie.
Malowanie to wielka radość,
Kiedy kolorów użyć można w hojność!










