Smoka głowa, łuska lśni,
W kolorach tęczy niechaj drży.
Zieleń szmaragdowa, ogień w krwistym,
W pysku ostrym, moc nieistnym.
Na grzbiecie kolce, niczym stal,
Niech żółć słoneczna doda mu bal.
Niebieska głębia, jak morski nurt,
Maluje skrzydła, tajemniczy nurt.
Czerwień ognista, w grzywie się plącze,
Fiolet królewski, w oku się sączy.
Brąz ziemisty, tam gdzie stopy stoją,
Szarość kamienna, z nim się nie boją.
Każdy pociągnięcie, barwny splot,
Ożywi stwora, doda mu lot.
W krainie fantazji, on królem trwa,
W kolorach tęczy, piękno dnia.
Zieleń, błękit, czerwień i żółć,
Paleta barwna, to jego łucz.
Złoto i srebro, blaskiem się mienią,
Smok kolorowy, marzeniami się dzielą.
W mej dłoni pędzel, kredka też,
Maluję smoka, jakbym go znał już.
Każdy detal, oddech mu dam,
W barwach żywych, mój świat jest sam.










