Smok ziejący ogniem, budzący postrach,
Zęby jak sztylety, pazury jak stal.
Maluj go w czerwieni, by płonął jak żar,
Lub w zieleni soczystej, niczym leśny car.
Niech jego łuski lśnią w słońcu jak złoto,
A skrzydła potężne, rozpostarte w locie.
W barwach tęczy, niczym tęczowy stwór,
Lub w szarościach mrocznych, budząc nocny chłód.
Oczy ma jak węgle, co żarzą się w ciemności,
Maluj je na czerwono, by wzbudzały lęki.
Skóra jego twarda, niczym zbroja wykuta,
Wybierz barwę dla niej, by była tak piękna.
Dym z pyska bucha, gorący i biały,
Daj mu odcień błękitny, jak zimne kryształy.
Smok to potwór z baśni, co w sercu się kryje,
Wybierz barwy dla niego, by w wyobraźni żył.
Może w kolorach mroku, niczym nocny cień,
Lub w barwach gorących, jak słoneczny dzień.
Każdy kolor inny, odzwierciedli jego moc,
Więc maluj go śmiało, aż po jasny zmrok.










