W pajęczej sieci, tuż obok,
Potwór z jednym, wielkim okiem.
Łapki długie, jak ramiona,
W kolorach tęczy ułożona.
Zielone ciało, skóra szara,
Czółki jego niczym para.
Usta uśmiechnięte, trochę straszne,
Ale w barwach mu niejasne.
Jedno oko tęczówkowe,
Błękitne, żółte, fioletowe.
Ramiona w kolorach od neonowych,
Do tych matowych, spokojnych.
Skrzydełka w odcieniach czerwieni,
Złoto, srebro, by się cenił.
Grzbiet w kropeczki, różowy może,
Albo w paski, kto go przełoży.
Włosy jego, jak płomienie,
Pomarańczowe, ogniste cienie.
Dół potwora, nogi dwie,
W odcieniach brązu, jak ziemia z ławy.
W pustym świecie, w pustym tle,
Kolorami ożyw go, to śmiałe ve!
Namaluj mu ścieżkę z gwiazd,
By w kosmosie podróżował raz.
Niech przyjaciele kolorowi,
Towarzyszą mu w tej podróży.
W wyobraźni świat go nosi,
Wśród tęczy barw, nic go nie prosi.










